008
Keystone View Company, Meczet Mohammeda Aliego w Kairze, wnętrze, Egipt, fotografia stereoskopowa, kupiona przez internet w 2009 r., 9 x 17,8 cm (opis z rewersu w języku angielskim na końcu wpisu)
*(słownik pojęć u dołu)
Słychać już azan, słychać już azan, po tym jak stopy wspięły się po stopniach minaretu, słychać już azan! Allahu Akbar Allahu Akbar Aśhadu an la illaha il’Allah…
Minaret wystrzelił w jasne niebo, przedzierając nagle przepływający obłok. Na to uderzenie zadrżały liście na drzewach rosnących pod meczetem. Obłok parł do przodu tak mocno, iż koniuszek wieży zaczął rozdzierać go na dwie połowy. Słońce ślizgało się po łuku i cień wieży pokrywał kolejne dachy domów, jak wskazówka zakrywa kolejno powierzchnię zegara. Teraz promienie zatrzymywały się na dwóch białych obłokach i mknęły dalej w dół. Minaret stał wyprostowany, niewzruszony tym podniebnym incydentem, jak przystało na architekturę. Śnieżnobiały minaret, strzelisty minaret.
Kładę stopy na rozgrzany dziedziniec meczetu – sahn. Mam wrażenie, że pod skórą stóp moich przeskakują iskry. Po plecach spływają raz po raz fale dreszczy a ja odbieram niewyobrażalne ciepło na przemian z chłodem, jak gdybym stąpała po lodzie. Tak samo się czuję, gdy słucham azanu, gdy słucham sur z Koranu. Słowa układają się w pieśni. Doglądam zapisów, które płyną po papierze łącząc się ze sobą – taki szczególnie jest styl talik czy suls. Zupełnie odmienny jest styl kufi pełen ociosanych i kanciastych liter. Nawet kufi kwieciste czy liściaste jest kanciaste, osadzone na kartach, jakby przyczepione na stałe, jakby nie miało zamiaru nigdzie sobie pójść. Takie jest kufi. A mnie pismo arabskie i język arabski zawsze kojarzył się z falami ciepłego powietrza. Taki jest właśnie styl talik czy suls. Litery w nich płyną i uzupełniają się wzajemnie, jedne wspierają się na drugich, inne pomagają dalszym wypłynąć. Trwają w pełnej harmonii i mimo pozornego chaosu zachowują swój własny rytm. Wszystko to jest, jak rozgrzany sahn, po którym stąpasz w zadziwieniu.
Jeden człowiek w ogromnym wnętrzu. Mały, biały punkt w całym tym horrorze vacui. Przyglądam mu się z uwagą i z zaciekawieniem na podwójnym obrazie stereoskopowym. Wytężam wzrok swój, ale nie udaje mi się go zlepić w jeden przestrzenny widok. Zatem oczy moje wędrują to raz na lewą stronę, to zaraz na prawą.
Są takie miejsca na świecie, w których człowiek jest zupełnie sam, w ogarniającej go ciszy, mimo tłumów wokół. Są takie miejsca na świecie, w których człowiek nie jest samotny, mimo ogromnej pozornie pustej przestrzeni wokół niego.
*
Allahu Akbar – Allah jest największy
Aśhadu an la illaha il’Allah – Zaświadczam, że nie ma boga prócz Allaha
Azan – wezwanie do modlitwy w islamie
Horror vacui – lęk przed pustą przestrzenią; w architekturze islamu: dążenie do niepozostawiania tła
Koran – święta księga islamu
Meczet – muzułmańska świątynia
Minaret – wysoka wieża meczetu
Sahn – dziedziniec meczetu
Sura – rozdział Koranu
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Azan_(islam)
Tekst z rewersu kartonika powyższej fotografii stereoskopowej:
9788 – The Mosque of Mohammed Ali, Interior, Cairo, Egypt
It is interesting to know that Mohammed Ali, Napoleon I., and Wellington were all born in the same year. Mohammed was of humble origin and by a rare combination of good fortune and prowess became the ruler of Egypt, and had it not been for the Great Powers of Europe who, on his account, set up as early as 1841 the formula of “the integrity of the Turkish Empire”, he might have founded a new dynasty with a realm including Egypt, Turkey and Syria. It was he who in order to establish his power in Egypt securely, found it necessary to massacre the Mameluke beys. The story goes that after a flattering reception given to them they were invited to parade in the court of the Citadel. Once inside, the gates were closed and a terrible fire of muskets from the ramparts rained in upon them. All the splendid company fell in a red and writhing mass save one who spurred his superb horse over the edge of the ramparts and escaped from its crushed body below.
This beautiful mosque was built “on the very threshold of this scene of carnage”. It dominates the city of Cairo from every view point, and, although quite modern is interesting because of its vast size and the richness of its interior decorations. It is the burial place of Mohhamed Ali, who, although he “waded through slaughter to a throne”, spent his energies in fostering the industries and commerce of Egypt by building canals and other public works.
India is the land of temples and our passage by way of the Suez Canal to Bombay is easy.
Copyright 1909 by Keystone View Company
Fotografia stereoskopowa to coś więcej niz normalne, płaskie zdjęcie. To obraz pozwalający widzowi być w jego środku, odczuć jego glębię i wkroczyć w krainę trzeciego wymiaru. Oto co o tym tajemniczym zjawisku pisano w 1877 roku w Księdze Wynalazków, Rzemiosła i Przemysłu. “Widzimy, jak pola wznoszą się i rozpływają w oddali, daleko wśród przestworzy szczyty wysokich gór przyciągają nasze spojrzenia, pogrążamy się w niedostępnych głębiach wąwozów. Przed nami pojawia się strome urwisko. Czujemy, że stoimy na nadwieszonej nad przepaścią skale, nad nami zwieszają się rzucające cień gałęzie sosny, unosząc się tuż nad naszymi głowami. Jeszcze większe zdumienie budzą widoki wnętrz budowli, strzelistych katedr, długich pałacowych amfilad lub obszernych sal pełnych najrozmaitszych przedmiotów. Widzimy przestrzennie rowkowania na trzonach kolumn, płaskorzeźby odcinają się od tła boazerii, a szczególne błyski światła, rozsiewane wokół, podkreślają wypukłości przedmiotów, pozwalając poznać właściwości materiałów. Muzeum rzeźby przyciąga nasze spojrzenia z każdej odległości. Figury stoją w przestrzeni, wychylają się ku nam, wyzwolone z płaszczyzny papierowego obrazu; z wszystkich stron otacza je prawdziwe, dostrzegalne powietrze,w którym unoszą się pyłki migoczące w promieniach słonecznych. Oto widzimy starożytny posąg marmurowy, a spękania zwietrzałego kamienia kuszą, by dotknąć ich palcami. Tam znowuż stoi figura z brązu, której gładka powierzchnia, połysk i barwa zachęcają, by się jej dokładnie przyjrzeć. Z taką samą doskonałością, z którą ukazywane są tu nieożywione przedmioty, można również uwiecznić w obrazach stereoskopowych postacie ludzkie, portrety itp. Czułość materiałów światłoczułych wzrosła tak dalece, że możemy w jednym mgnieniu oka zatrzymać ruch na gwarnym targowisku, ptaka w locie, falujące morze, by móc zobaczyć to w stereoskopie.”
Pozdrawiam, Tomasz
Dziękuję Panie Tomaszu!
Piękny opis :-)
Pozdrawiam
A ja sobie tak myślę, patrząc na stereoskop, DVD, Dolby Super Hiper Extra Surround, że człowiek od paru tysięcy lat nieudolnie próbuje naśladować Naturę, a potem sam się zachwyca swoimi kreacjami, bo Natura tylko kiwa głową z politowaniem.
Ale kiedyś Ją zaskoczymy, jeszcze tylko parę tysięcy lat.
Oby nie (zaskoczyć jej) zanadto.
Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad jakimś zupełnie nowym medium, nad czymś, co pozwoli być odbierane zupełnie inaczej. Coś w stylu możliwości “widzenia” np. czwartego wymiaru.
Albo…synestezja….
Widziałam ostatnio program o ludziach, którzy np. widzą, choć nie mają oczu, widzą kolory dźwięków, regenerują zamrożoną tkankę. Słyszałam wypowiedzi o badaniu DNA takich ludzi, by kiedyś w przyszłości mieć możliwość np. nad wybraniem pakietu DNA (danych), które będziemy chcieli dla swoich dzieci. Dreszcze po plecach przechodzą, w szczególności, gdy słyszę od naukowców takie wypowiedzi: z pewnością będzie miało to wpływ na podział społeczeństwa, na rozłam – na tych, których będzie stać mieć lepsze “dane” i na tych, których na to stać nie będzie.
Niby ma się tę świadomość codziennie, że to się dzieje. Że taki czy inny rozłam zawsze jakoś istniał.
Ale gdy widzi się tego jakiś szkic, słyszy się czyjeś wypowiedzi, to nabiera to zupełnie innego znaczenia, bo nie wiadomo, w którą stronę będzie to zmierzać. A nie czuć, by była to dobra droga…
Synestezja sama mnie dopadła jakiś czas temu, chociaż usilnie starałem się ją nabyć dużo wcześniej. Teraz już nie muszę udawać, że literki mają kolory, bo je widzę. Piękna sprawa.
Czytałaś opowiadanie Nabokova *Detale zachodu słońca*? Twój opis bardzo mi jej przypomniał, a to sprawiło, że opowiadanie i post zlały się w mojej wyobraźni w jedno. Świetny blog.
Trzymaj się!
:)
Ach, to jak nowy zmysł :-)
Nie czytałam “Detali…”. Zatem trzeba będzie zajrzeć.
Dzięki :-)