Fotograforium

011

Opublikowany w Inne przez Kamila Rondo w dniu 7 lipiec 2009

011_1Z_019Autor nieznany, fotografia pocztówkowa, na rewersie napis ołówkiem: 1925, kupiona przez internet w 2009 r., 8,7×13,8 cm

 

Nahajka opiera się spokojnie o ramię, a właściwie o trójkąt prostokątny kołnierza.  Co to znaczy mieć oparcie w tak rozległym kołnierzu. Można bez obaw się na nim rozłożyć, można w razie wątpliwości wszelkiej schować się gdzieś pod i nieść wraz z całym płaszczem w daleką podróż. A konna podróż zawsze jest daleka, zawsze jest pędząca. Pamiętam, to była wielka polana u podnóża gór. Rozciągała się na pewnej wysokości, powierzchnia spokojnej zieleni. Gdzieś wiła się droga, która krzyczała z siebie tętent. Był też wiatr między kopytami i nahajka. Ale wtedy nie było kołnierza. Góry lubią echo, szczyty wielbią promienie słońc, spadziste ściany słuchają dudnienia.

Dwóch strażników podróży – to jest czas i nadzieja. Mam taką zabawę, gdy spoglądam na fotografie próbuję odnaleźć spojrzenia. Próbuję odnaleźć osoby, które dały się wciągnąć w tą fotograficzną grę na całego – osoby spoglądające w obiektyw. To coś więcej niż scena utrwalona. To świadomość bycia odartym w jakiś niewyobrażalny sposób. Myśl, że zostało się gdzieś zapisanym. Bynajmniej nie chodzi o sam obraz, jako taki, ale o moment kontaktu w trakcie zawłaszczania. O inny wymiar bycia i niebycia. To jest chyba właśnie fotografia.