Fotograforium

015

Posted in Inne by Kamila Rondo on 17 Maj 2010

Autor nieznany, fotografia pocztówkowa (liniatura), na rewersie opis w języku niemieckim, kupiona na Jarmarku Św. Dominika w Gdańsku w 2009 r., 8,9×14 cm

 

 

Setki tysiące miliardy biliony drobin, które nie sposób zliczyć okiem dziecięcym. Skąd wziął się piasek? Z czego jest zrobiony? I podstawowe pytanie – czy jest smaczny tak samo, jak cała radość letniego uśmiechu, kiedy stopy zanurzają się na granicy tychże drobin a przychodzących i odchodzących bez wzruszenia fal? Codziennie wiatr przenosi je coraz dalej usypując nowe wzniesienia, pagórki pustynne. O gorącej godzinie dwunastej w południe każda drobina skwierczy w słońcu indywidualnie – dzieci przykładają wtedy do plaży ucho i nasłuchują uważnie, pozostawiając łopatki w wiaderkach pełnych słonej wody. Cichną podskakujące piłki, uspokajają się dokuczania i płacze, milknie przedrzeźnianie. Nawet szumne muszle przysuwają się nieco bliżej. Oto niesłychany koncert letniego wypoczynku, niespotykana rzadkość, magia znacznie lepsza od krasnali za piecem i potworów w szafie. Małe rączki wnet topią się w sypkiej masie by wznieść się w górę w jednej chwili i namalować pyłem kłęby piaskowej burzy. I cały harmider wraca całkiem zwyczajnie. Pałace zamieszkują ponownie małe kamyki, ogromne kule bombardują wieże, powstają kanały wypełnione morską wodą, na wypadek, gdyby gdzieś wykluły się potężne żółwie chcące wrócić do morza, a lodowe patyki dzielą tereny wszystkich królestw.

Można też zaraz ustawić się do pamiątkowej fotografii podbiegając na moment. Jest w niej coś niesłychanie dziwnego. Z jednej strony nadchodzi lato i wypoczynkowy uśmiech z obrazka jest nam bliski. Oto kobieta w stroju kąpielowym chroni swą głowę pod parasolem o delikatnej konstrukcji, pozując niezwykle uważnie ze swej najlepszej strony. U jej boku stoi chłopiec trzymający prawdopodobnie piłkę, która umila czas spędzony nad wodą. Jednak parasol zdaje się być przerysowanym elementem japońskich rycin, który ujarzmia „Wielką falę w Kanagawa” Hokusai. I chłopiec w stroju nie plażowym, przypominającym środek snu o niezwykłej krainie śpiewających ziaren piasku i latających rybach, o żaglach wylegujących się w słońcu i o tym wszystkim, co znika z pierwszymi promieniami słońca wpadającego między zasłony jeszcze ciemnego pokoju. Pozostaje obrazek niedokończony, szkic wymarzony, ogromnie senny, przerwany codziennością.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.